poniedziałek, 20 maja 2013

OO1.

Rozdział 1.

No dalej Farr... Pomyśl chociaż raz... To nie może być takie trudne. To tylko procenty... Wiem, wiem... Nie jesteś z tego za dobra, ale ten raz mogłabyś się wysilić, nooo proszę! Dobra, mówienie do siebie nie pomaga. Kuurde, dlaczego nie mogę być mądra?! A... może to przez tę koszulkę? Spojrzałam na swoją bluzkę- Little Things... Faaajnie. I to na sprawdzian.. Normalnie świetna jestem. Zaczęłam się rozglądać. Nauczycielka wyszła z klasy. Zawsze tak robi i daje nam chwilę na ściąganie. Szybko wyciągnęłam zeszyt i zaczęłam z niego spisywać. Jednak po chwili odłożyłam długopis. Zauważyłam, że tylko ja tak robię... Nie chciałam być gorsza od innych więc dokończyłam te... Trzy przykłady i schowałam zeszyt. Może to co napisałam wystarczy mi do zdania procentów. 

20 minut później.

Dobra... Skończyłam. Odłożyłam kartkę i ponownie się rozejrzałam. KURDE. Ostatnia?! Źle ze mną... Źle... To może przez Kendalla... Wiem, że od zerwania minął już prawie miesiąc, ale wciąż nie mogę uwierzyć w to, że on mnie zdradza... Westchnęłam cicho i usłyszałam dzwonek na przerwę. Spojrzałam na kartkę i podniosłam się z miejsca. Wyszłam z klasy i ruszyłam w stronę swojej szafki. Ktoś przy niej stał... Blond włosy, torba na ramieniu, spodnie z krokiem i ręka przy mojej kłódce. Zacisnęłam ręce w pięści i podeszłam do niego.
- Przepraszam, ale chyba pomyliłeś szafki... Ta jest moja.- uśmiechnęłam się przyjaźnie żeby nie było widać, że jestem zła.
- Och, no chyba nie... Tutaj mam numerek i wskazuje on na tą szafkę...- chłopak odwrócił się do mnie i ujrzałam coś niesamowitego, a... Raczej kogoś niesamowitego. Nie mogłam w to uwierzyć. Serio?! Wy sobie chyba jaja robicie... Z resztą, olej to kim on jest... Rusza Twoją szafkę.
- Pokaż no to, bo coś nie dowierzam.- wyciągnęłam rękę, aby podał mi  on kartkę z numerkiem. Roześmiałam się gdy go ujrzałam. Vingt-et-un.
- Wierz, że to znaczy dwadzieścia jeden, a nie siedemdziesiąt jeden?- spojrzałam na niego unosząc jedną brew ku górze.
- Serio?! W takim razie najmocniej przepraszam...- chłopak uśmiechnął się delikatnie i odwrócił w stronę swojej szafki. Gdy tylko się oddalił wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Suzie.
- Tak, Farr?
- O.o.o.o... ONE DIRECTION W NASZEJ SZKOLE!- powiedziałam dość głośno, jednak chłopak już tego nie usłyszał.
- Żartujesz sobie?!
- Nie!
- Przysięgnij!
- Przysięgam! Chodź pod moją szafkę! Wiem jaki numer szafki ma Niall!
- Co?!
- No tak... Pomylił go z moim!
- I co zrobiłaś??- zaśmiałam się i westchnęłam za razem.
- Chodź, a się przekonasz...- rozłączyłam się, a niecałe dwie minuty później pod moją szafką stała Suzie. Spojrzałam na nią, była zdyszana... Jakby biegła i chyba tak zrobiła...
- No i co zrobiłaś?!
- Odesłałam go do swojej szafki.- dziewczyna opuściła ramiona. Spojrzałam na nią lekko zdziwiona.
- Co Ty zrobiłaś?!
- To co słyszałaś...- odpowiedziałam bezbarwnym tonem.
- Aha... Okej, dobra. To może... Po prostu... Zaprowadź mnie do jego szafki...
- Okej, chodź...- uśmiechnęłam się i ruszyłam do szafki gwiazdora. Po drodze zatrzymałyśmy się trzy razy ponieważ Suzie nie wiedziała czy dobrze wygląda. Chociaż upewniałam ją co do tego... Gdy dochodziłyśmy już do numerku 21 zadzwonił dzwonek.
- KURDE!- wrzasnęła niezadowolona. Spojrzałam na nią i zawróciłam do klasy. Włożyłam ręce do kieszeni i szłam powolnym krokiem. Suzie mnie dogoniła.- Farrah! To One Direction... Jak możesz być taka spokojna?!
- Jestem przewodniczącą samorządu szkolnego jak i klasy. Nie mogę tak reagować jak...
- Jak co?!
- Jak jakiś psychol...- uśmiechnęłam się delikatnie.- Ale nie bierz tego do siebie...
- Wiesz... Dzięki...- pokręciłam głową i już się nie odezwałam. Gdy doszłam do klasy było trzy minuty po dzwonku. Weszłam do klasy i zamarłam. Nie wierzyłam, że to się dzieje...
- Och, panna Moon i panna Knight.. Miło, że panie wreszcie do nas dołączyły. Mają panie dzisiaj dużo do roboty. Pięciu nowych uczniów samych się po szkole nie oprowadzi...- nauczyciel uśmiechnął się delikatnie i wskazał na pięciu chłopców.
- Więc tak. To są Farrah- przewodnicząca szkoły i klasy i Suzie- zastępca.- uśmiechnęłam się delikatnie i pomachałam w ich kierunku. Suzie zrobiła to samo. 
- Cześć. Miło mi was poznać. Wiecie już kim jesteśmy dzięki naszemu szanownemu nauczycielowi więc nie będzie zbędnych pytań. Jeśli pozwolicie zabierzemy was na krótką przechadzkę po szkole...- uśmiechnęłam się ciepło i spojrzałam na nich przyjaznym wzrokiem.
- A... Nie dasz nam się przedstawić?- Zapytał chłopak z lokami.- zaśmiałam się cicho i zerknęłam na niego.
- To nie będzie konieczne. Wiemy kim jesteście. Sprawdziłam kartoteki przed lekcją. Dlatego się spóźniłyśmy.- uśmiechnęłam się szeroko i odwróciłam w stronę drzwi.- Idziecie, czy będziecie stać?- odwróciłam głowę i zerknęłam na nich przez ramię.
- Idziemy.- odpowiedział blondyn, a gdy ja i Suzie wyszłyśmy przed klasę dodał:- To ona powiedziała mi jaką mam szafkę...- uśmiechnął się szeroko i wyszedł jako pierwszy. Harry i Zayn szeptali coś, a Louis bawił się kotem, który trzyma w ręce marchewkę... Fajny breloczek... Liam chodził i się rozglądał, a Niall, który stał zaraz obok mnie wcinał kanapkę. Spojrzałam na Suzie i cicho się zaśmiałam.
- Więc tak... Idziemy głównym korytarzem. Tu jest wejście, tam schody prowadzące na pierwsze piętro... Odwróciłam się i spojrzałam na nich. Pokiwali głowami i skierowaliśmy się na pierwsze piętro.- tutaj jest sala fizyczna obok chemiczna i przed nami biologiczna. Tutaj są toalety, sale języków obcych.- pokazywałam im kolejno każdą salę, do pustych zaglądaliśmy, a gdy zeszliśmy do piwnicy zapadła niezręczna cisza. Odwróciłam się w ich stronę. Suzie zrobiła to samo. Wzięłam głęboki oddech i ponownie z uśmiechem wskazałam na salę gimnastyczną.- Tutaj jest sala gimnastyczna, a tam obok szatni muzyczna. Jakieś pytania?
- Ja mam jedno...- powiedział Harry i podrapał się po głowie.
- Tak?- spojrzałam na niego unosząc brew ku górze.
- Czy jeżeli umówiłbym się z przewodniczącą szkoły coś by mi się stało?
- Skądże... Ale ja mam chłopaka...- błąd. Spuściłam na chwilę wzrok w dół. Po co wspominałam o Kendall'u?! Gdy z powrotem uniosłam go na chłopców wszyscy na mnie patrzeli.
- W sumie to było do przewidzenia...- powiedział Zayn.
- Racja...- dodał Louis.
- Hahaha. Harry, nie masz u niej szans. Nie za wysoka ranga?- roześmiał się Niall.
- Eee....- Liam nie wiedział co powiedzieć, z resztą on sam miał dziewczynę więc co miał się wypowiadać. Założyłam rękę na rękę i uśmiechnęłam się blado.
- Do zobaczenia za godzinę.
- Dlaczego za godzinę?
- Ponieważ my nie uczestniczymy w Religii...- spojrzałam na chłopców i skierowałam się po schodach do wyjścia ze szkoły. Godzina przerwy dobrze mi zrobi...

1 komentarz: